fraukeil

Pusta scena w monumentalnych dekoracjach

Dodaj komentarz

Problem katastrofy smoleńskiej (a zwłaszcza domniemań dotyczących przyczyny wypadku) bardzo już nas zmęczył, jednak po trzech latach od wypadku temat ten wciąż wyłania się niemal zewsząd, i to nie tylko przy okazji kolejnej rocznicy. Można oczywiście próbować go unikać, filtrując wiadomości, jednak na dłuższą metę nie ma to żadnego sensu. Temat i tak nas dopadnie, w najmniej spodziewanych okolicznościach – np. przy naprawie pralki.

Goszczący ostatnio w moim domu monter pralki okazał się wiernym i bezwzględnym wyznawcą teorii o smoleńskim zamachu. Obwieścił ją jako prawdę oczywistą, nie dopuszczając myśli, że mogą istnieć inne, alternatywne sposoby myślenia. Świat z jego perspektywy jest bardzo dobrze rozpoznany i uporządkowany: precyzyjnie podzielony na czarne i białe, „naszych” i obcych, „prawdziwych Polaków” i spiskowców (lub ludzi Putina – jak kto woli), swoich i wrogów, z którymi trzeba walczyć. Wróg (utożsamiany z rządem i tymi, którzy w teorię zamachu nie wierzą) jest zdaniem mojego przypadkowego gościa niebezpieczny, bo okopany na swoich pozycjach władzy – trzeba go zatem zwalczyć, obalić, unieszkodliwić. Rozmowa czy dialog nie są brane pod uwagę – z wrogiem się nie dyskutuje, wroga się niszczy bądź nawraca na właściwą drogę.

Z czego ten konflikt wynika? Skąd tak silny podział i przepaść, która najczęściej przeradza się jedynie w agresję, niwecząc jakiekolwiek próby dialogu? Co powoduje, że dyskusje polityczne w Polsce zeszły do poziomu przerzucania się inwektywami, jednocześnie czyniąc z innych sfer życia publicznego (m.in. z kultury) narzędzie politycznych przepychanek? Bezpośrednio jest to oczywiście efekt polaryzacji polskiego życia politycznego (czy raczej tego, co z niego zostało), którą zawdzięczamy wdzięcznemu stylowi uprawiania polityki przez PO i PiS.

Ale jeśli spojrzeć na to pęknięcie społeczeństwa przy sporach o katastrofę smoleńską w szerszym kontekście, to owo wyraźne, agresywne okopywanie się po dwóch różnych stronach sztucznej barykady jest wyrazem jeszcze innego zjawiska – dużo bardziej złożonego, a przez to i niepokojącego. Silną grupę „wyznawców” teorii zamachu tworzy w znacznym stopniu ta część społeczeństwa, która w efekcie przemian systemowych po roku 1989 z różnych powodów przegrała z kapitalizmem i straciła poczucie bezpieczeństwa, status materialny i społeczny. Emocje związane z katastrofą smoleńską, dodatkowo wzmacniane przez kolejne performanse polityczne dwóch pozornie antagonistycznych partii stały się katalizatorem frustracji, złości i niezgody na rzeczywistość. Można się z nich naigrawać, kiedy objawiają się w sposób paranoiczny w kolejnych teoriach spiskowych, ale prawdziwą pułapką może się okazać lekceważenie problemu.

Kosinski_Teatrapolskie_500pcx

Dlatego tak ważna jest wydana przez Instytut Teatralny i Wydawnictwo Znak książka „Teatra polskie. Rok katastrofy” Dariusza Kosińskiego. Publikacja ta pojawia się późno, bo po trzech latach od wydarzeń w Smoleńsku, musi więc przedrzeć się przez zmęczenie tym tematem, wyczerpanie emocji, pewien rodzaj zniechęcenia i złości. Chcę wierzyć, że to się uda – ponieważ dzięki temu może mieć choć częściowy wpływ na zmianę jakości debaty publicznej w Polsce.

Publikacja Kosińskiego analizuje sytuację 10 kwietnia 2010 roku i kolejne, jak je nazywa, „odsłony dramatu smoleńskiego”, następujące po sobie aż do 10 kwietnia 2011 roku. Autor wykonał niezwykły wysiłek spojrzenia na rzeczywistość posmoleńską wtedy, gdy nastąpiło całkowite przesycenie i zmęczenie tym tematem, gdy nikt nie chciał już o niej rozmawiać, a rozsądna dyskusja ustąpiła miejsca polityce nienawiści i teoriom zamachowym, z uporem powtarzanym i rozwijanym przez jedną opcję polityczną (i mało skutecznie dyskredytowanym przez rządzących – jakby wcale nie na rękę było im zaniechanie sporu, który wyraźnie polaryzuje polskie społeczeństwo, a obu partiom oddaje niemal całkowitą przestrzeń sceny). Tymczasem Kosiński odrzucił perspektywę polityczną, psychologiczną, społeczną. Obrana przez niego metodologia performatyki umożliwiła zbadanie i odsłonięcie mechanizmów, które na co dzień rządzą debatą publiczną w Polsce i szerzej – w przestrzeni dzisiejszej demokracji. Autor analizuje współczesny sposób uprawiania polityki: ten nieustanny polityczny performans, jakiego jesteśmy świadkami na co dzień w mediach. Przy czym książka nie jest specjalistyczną publikacją przeznaczoną dla teatrologów, socjologów czy kulturoznawców, chociaż w tych dziedzinach może okazać się przełomowa. „Rok katastrofy” to jednak przede wszystkim znakomita propozycja dla tych, których ciekawi i obchodzi polskie życie społeczne.

Kosiński precyzyjnie omawia wciąż nowe na gruncie polskiej nauki narzędzia teorii performatywnej i brawurowo pokazuje ich zastosowanie. Szeroka kategoria performansu Richarda Schechnera, proponująca zastanowić się nad tym, co pozornie wydaje się oczywiste – „co ludzie robią, kiedy właśnie to robią” została tutaj spotkana z kontrowersyjną i niezwykle istotną kategorią performansu w ujęciu Jona McKenziego, omówioną w głośnej książce „Performuj albo…”. McKenzie pokazuje, że właściwie całe współczesne życie polityczne i społeczne oparte jest na performansie; to performans i jego skuteczność decydują o politycznym sukcesie bądź porażce.

W efekcie propozycja Kosińskiego to zupełnie nowe, odważne, a przede wszystkim wolne od ideologii odczytanie społecznego kontekstu katastrofy w Smoleńsku i jej konsekwencji. Książka przywołuje i bada obraz medialny katastrofy; wielki performans polityczny, który przez rok obserwowaliśmy na największej na świecie scenie – medialnej. Co istotne, całość rozpoczyna pęknięcie, zerwanie spektaklu, wyjście z ról spowodowane nagłą, przerażającą wiadomością o wypadku prezydenckiego samolotu. Kosiński analizuje zachowanie dziennikarzy, którzy w zaskoczeniu i silnych emocjach wychodzili z precyzyjnie odgrywanych ról, obnażając mechanizmy kreowania medialnego performansu. Jednocześnie zwraca uwagę na problem w moim odczuciu kluczowy: pośrednictwo mediów przyzwyczaiło nas do odbierania performansów politycznych jako przypisanych innemu porządkowi rzeczywistości; zdystansowany ich odbiór, kształtowany przez media, stał się rodzajem alternatywny dla realności. Tymczasem „Rok katastrofy” pokazuje, że performanse, w jakie od lat, a szczególnie od 2005 roku bawią się polscy politycy, nie są bezkarne; nie są tylko mniej bądź bardziej żałosną (niestety, większość performerów nie jest najlepiej przygotowana do swoich występów…) fasadą, widowiskiem przygotowanym i reżyserowanym dla mediów; nie spełniają wyłącznie roli walki o pieniądze, wpływy i tymczasową władzę. Wszystkie performanse polityczne mają realne konsekwencje w życiu, także te najmniej przewidywalne – i niestety, najmniej oczekiwane. Przy czym książka Kosińskiego jest bolesna także dlatego, że odsłania niedociągnięcia i niekompetencje urzędnicze, wstydliwie przykrywane bezwzględną propagandą sukcesu; pokazuje działania fasadowe polityków i urzędników, zastępujące realne rozwiązania i decyzje.

Przede wszystkim jednak „Rok katastrofy”, analizując wydarzenia kwietnia 2010, pokazuje wyraźnie, że stajemy wobec konieczności przemyślenia podstawowych założeń takich kategorii, jak wspólnota czy społeczeństwo. Jesteśmy w szczególnym momencie, w którym znane i oswojone odwołania do tradycji już nie działają, rynek i państwa bogate, które uparcie, czasem ślepo gonimy, przeżywają poważny kryzys a system, pieczołowicie budowany od 1989 roku, właśnie się rozpada. Wraz z nim rozpadają się nadzieje i wpajane nam absurdalne obietnice o dobrobycie czekającym na wszystkich. Jednocześnie niemożliwy jest powrót do tradycyjnego myślenia o wspólnocie, co zdaniem Kosińskiego wyraźnie pokazał właśnie dramat posmoleński: „(…) tradycjonalistyczna wizja wspólnoty patriotycznej w duchu narodowym także poniosła klęskę, i to nie pomimo, ale właśnie dlatego, że została z takim rozmachem zainscenizowana. Wystawiono ją monumentalnie, ale wystawiono do wiatru. Mimo okrzyków i deklaracji w praktyce nikt nie był w staniej jej zrealizować (…) Narodowa tradycja bogoojczyźnianego romantyzmu sprawdziła się tylko jako dostarczycielka scenariuszy i stylu wielkich ceremonialnych widowisk. Poza tym nie zaistniała, bo nigdy – nawet mimo krwi przelanej w powstaniu warszawskim – nie wyszła z ceremonialnych ram. Mam wrażenie, że po <> 2010/2011 widać to wyraźnie: teatra polskie osiągnęły poziom niezwykłego spotęgowania i w tej kulminacji przeżyły własną katastrofę.”

Nie upatrujmy jednak w wypadku smoleńskim żadnego sensu. Kolejne wydarzenia i performanse polityczne na wielką skalę, będące konsekwencją katastrofy, przyspieszyły jedynie to, co wydawało się nieuniknione: starcie dwóch porządków, tradycjonalistycznego patriotyzmu i neoliberalnej naiwności. W tym pojedynku na ceremonie obnażono pustą scenę. Czekamy na nowe scenariusze.

Reklamy

Autor: fraukeil

Marta Keil - kuratorka projektów teatralnych i tanecznych. Od 2012 wspólnie z Grzegorzem Reske jest kuratorką festiwalu Konfrontacje Teatralne w Lublinie (www.konfrontacje.pl). Inicjatorka i kuratorka East European Performing Arts Platform (www.eepap.culture.pl). Współpracowała jako kuratorka i dramaturżka m.in. z Aną Vujanović i Rabih Mroué. W latach 2014 i 2015 prowadziła dział Kuratorsko-Dramaturgiczny Teatru Polskiego w Bydgoszczy (www.teatrpolski.pl) oraz była kuratorką Festiwalu Prapremier w 2015 i współautorką jego nowej formuły (www.festiwalprapremier.pl). Jedna z inicjatorek i kuratorek projektu Identity.Move!(www.identitymove.eu). Pracowała m.in. w Instytucie Adama Mickiewicza i Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych. Redaktorka książki "Dance, Process, Artistic Research. Contemporary Dance in the Political, Economic and Social Context of <> of Europe", opublikowanej w roku 2015. Doktorantka w Instytucie Sztuki PAN.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s