fraukeil

“Lecz może zborejczyć uda się ich!”

Dodaj komentarz

Do sali wchodzą pojedynczo, od pierwszych sekund budując napięcie – jak na gwiazdy rocka przystało. Niedbale zasiadają przy rozstawionym dookoła muzycznym sprzęcie (za chwilę zresztą będą się wymieniać, z gitary przerzucając się na perkusję, z perkusji na klawisze; i tak już do końca koncertu). Ubrani niby pospiesznie, z seksowną nonszalancją, trochę w stylu grunge, trochę przykurzonego glamour. Oczywiście na czarno (z wyjątkiem wstrząsającego swetra Krzysztofa Kaliskiego): skórzana kurtka na gołą klatę, rurki, mała czarna, podarte rajstopy, sprana koszulka na ramiączkach, obowiązkowe ciemne okulary retro.

Weronika Szczawińska rozstawiła cztery krzesła i instrumenty na środku sali, publiczność sadzając dookoła; aranżacja przypomina studio MTV z serii koncertów „Unplugged”. I rzeczywiście: rozpoczyna się świetny koncert z muzyką Krzysztofa Kaliskiego i tekstami Agnieszki Jakimiak, które wwiercają się w głowę i długo po finale nie pozwalają o sobie zapomnieć. Gdy wieczór otwierają słowa jednego z muzyków: „Good evening. This is off our first record. Most people don’t own it”, będące cytatem z wypowiedzi Kurta Cobaina z akustycznego koncertu Nirvany z 1993 roku, jesteśmy w domu. Szczawińska zabiera nas w nieco nostalgiczną, mocno prześmiewczą i ryzykowną podróż do naszych wyobrażeń o dawnych alternatywnych gwiazdach rocka.

I tylko jedna rzecz w tym obrazku w pierwszej chwili się nie zgadza: przy każdym krześle stoi szklanka z koszyczkiem ze świeżo zaparzoną herbatą.

Natasza Aleksandrowitch, Romuald Krężel, Piotr Wawer jr i Krzysztof Kaliski brawurowo mierzą się z figurą rockowego idola – świetnie bawiąc się tą sytuacją, a czasem sprawiając wrażenie, że właśnie realizują skrzętnie ukryte nastoletnie marzenia. Zapraszają widzów do sentymentalnego powrotu do legendarnych czasów tzw. alternatywnej muzyki lat 90., a raczej muzyki, która wtedy wydawała nam się niezależna i która uchodziła za symbol nastoletniego buntu. Weronika Szczawińska podąża tym samym drogą Małgorzaty Musierowicz i na sobie sprawdza konsekwencje takiego wyboru; powtarza strategiczny gest pisarki – ucieczkę w wyimaginowany, nasycony wybranymi wspomnieniami, trochę nostalgiczny świat, zamknięty szczelnie i zazdrośnie przed rzeczywistością.

W rezultacie Teren badań: Jeżycjada jest wyrazistym gestem rozbrojenia nie tylko kultowej serii poznańskiej pisarki, ale przede wszystkim odważną próbą rozliczenia się z mitem polskiej inteligencji, który Musierowicz uprawia z niegasnącym zapałem. Jeżycjada została tu rozpisana na siedemnaście songów, z których każdy odpowiada kolejnemu tomowi serii (począwszy od Kwiatu kalafiora z 1981, w którym po raz pierwszy pojawia się rodzina Borejków). Piosenki prezentowane są w porządku odwrotnym od oryginalnego: najpierw te poświęcone najnowszym tomom serii, aż do tych inspirowanych tomami najstarszymi. W listopadzie 2014 roku pojawił się jeszcze bis – osiemnasty song dopisany po premierze najnowszej części serii: Wnuczki do orzechów.

Każdy z kolejnych utworów odnosi się do wybranego wątku danej książki. W przypadku Dziecka piątku czyli Ekonomii Uczuć to głęboko konserwatywna postawa Musierowicz wobec kobiet – ich podstawowym obowiązkiem w sadze Borejków okazuje się opieka nad dziećmi oraz trzymanie straży nad domowym ogniskiem, a każda, która odważy się zmienić te zasady, wpłynąć na własne życie, sięgnąć po niezależność lub tylko po „nowe” (a symbolem tego, co „nowe”, są tu brzydkie, szare bloki, do których ludzie nierozważnie przeprowadzają się z pięknych i przepełnionych duchem kamienic), kończy źle:

„Aurelio Aurelio Aurelio

Nie chciej za dużo – bo skończysz

Nie chciej dla siebie – jak matka

Lompke sztompke bombke pompke

Bo umrzesz i już

Nerwy i bloki powodują raka

Kariera matki powoduje nerwowe dzieci

Nie chciej za dużo dla siebie

Nie chciej za dużo dla siebie

Nie chciej za dużo dla siebie”

(Dziecko piątku czyli Ekonomia Uczuć)

W innych miejscach Jakimiak zaczyna od zupełnie nieoczywistych szczegółów, które wyszukuje i naświetla (fragment opisu, cytat z łaciny, pojedyncze zdanie), odsłaniając ideologiczne uwikłania języka Musierowicz i rozbrajając kolejny idylliczny obrazek czy też obnażając moralizatorskie zapędy pisarki:

„Pamiętam, było śnieżnie

Świąteczną śnieżną porą

Znalazłam was po drodze

Zabrałam was ze sobą

Zabrałam tam gdzie chodzę

Zabrałam na wigilię

Rumunki z łachmankami

Zabrałam was do domu

Półmisek z grzybkami, uszka z buraczkami, grzybki z marchewką, marchew ze śledziami, karp żydowski, mleko makowe, pierożki jabłkowe, kiejdańskie przepisy, przepisy od babki, przepisy od siostry, przepisy wujenki, przepisy stryjenki”

(Noelka czyli Ballada o Rodzinnym Cieple)

Zresztą pułapka, w którą Musierowicz wpada w Noelce, jest symptomatyczna dla całej sagi: dobroczynność bowiem zastępuje tu solidarność społeczną. W dodatku, jak w Noelce, bohaterowie powieści zostają z tym dobrym uczynkiem sami, ponieważ obdarowani nie potrafią docenić tego, co dostali; obdarowujący zatem mogą lekko, z czystym sumieniem dobrze spełnionego obowiązku, powrócić do własnego, szczelnie zamkniętego świata.

Hermetyczność rodziny Borejków to hermetyczność klasowa: główni bohaterowie Jeżycjady portretowani są przez Musierowicz jako ginąca polska inteligencja, której jedynym sposobem na przetrwanie jest szczelne okopanie się na zajmowanych pozycjach i obrona wyidealizowanej przeszłości. Inteligent w książkach Małgorzaty Musierowicz jest dobrze wykształconym konserwatystą, ojcem rodziny, nieporadnym życiowo i wyobcowanym naukowcem, biegle władającym łaciną, ale niekoniecznie zauważającym cokolwiek poza własnym środowiskiem. Porzuciwszy tak podstawowe elementy etosu inteligencji, jak solidarność społeczna, krytyczne, świadome spojrzenie na własną pozycję społeczną i wzięcie odpowiedzialności za otaczającą rzeczywistość, Borejkowie na wszelki wypadek nie wyściubiają nosa ze swojej kuchni. Wszystko, co „obce”, nowe, inne, nienormatywne, co jest zmianą lub choćby potencjałem zmiany, traktowane jest z lękiem połączonym z pogardą. Celnie punktuje to Jakimiak:

„Dziwi nas taksówkarz, dziwi nas

Dziwi olbrzym czarnoskóry, dziwi nas

Bez włosów głowa, dziwi, bez włosów,

Dziwi polszczyzna co brzmi jak obczyzna

Dziwi nas niewiedza, dziwi jak nie wiedzą

Dziwi nas dziwne, nudzi nas dziwne”

(Język Trolli czyli Co Nas Dziwi)

Świat Borejków jest światem hierarchicznie uporządkowanym, a cały wysiłek rodziny wkładany jest w obronę tego porządku: przenikanie się klas społecznych jest bardzo trudne i niemile widziane, a jakikolwiek pomysł na życie, który byłby niezgodny z heteronormatywną wykładnią katolicką – nie ma tutaj wstępu, co autorki spektaklu odsłaniają w songu Córka Robrojka czyli Zainwestuj Uczuciowo Zainwestuj we Mnie:

„Jesteś doktorem będziesz z profesorem

Jesteś ojcem będziesz z matką

Jesteś tramwajarzem nie będziesz z lekarzem

(…)

Jesteś chłopakiem

No to na pewno

Nie będziesz z chłopakiem

Jesteś wykształcona

No to na pewno

Nie będziesz z prostakiem”

(Córka Robrojka czyli Zainwestuj Uczuciowo Zainwestuj we Mnie)

Jakimiak i Szczawińska pokazują, że każde wejście elementu „obcego”, nie pasującego do borejkowej układanki, traktowane jest jak pojawienie się wirusa, którego trzeba natychmiast poddać żmudnemu procesowi „oswajania”:

„Czy kochamy Laurę?

Czy kochamy Laurę córkę?

Czy kochamy Laurę córkę Pyziaka?

Kochamy po równo, kochamy z osobna, kochamy także Laurę, kochamy jakby też.

Czyje ma oczy córka Pyziaka?

Czyje ma rysy córka Pyziaka?

Czyje ma cechy córka Pyziaka?

Co ma wspólnego córka Pyziaka z dziećmi Borejków?

No chyba nic.

Kochamy Laurę szczerze, kochamy Laurę trudniej, kochamy, lecz inaczej, w Laurze płynie brudna krew.

Czy można kochać stworzenie

Co ma stalowe spojrzenie?

W żyłach jej złośliwa krew

W oczach jej Pyziaka cień

Nasienie Pyziaka czyni z Laury łajdaka

Lecz może zborejczyć uda się ją”

(Imieniny czyli Piosenka o Miłości)

Na forach czytelniczych przewijają się opinie rozczarowanych sympatyków sagi, według których powieści wydawane w ostatnich latach stają się coraz bardziej radykalne i nieznośnie moralizujące. To nic dziwnego, jeżeli popatrzymy na kontekst, w jakim były pisane. O ile bowiem pierwsze tomy powstawały w PRL, kiedy podział na dobrych i złych był dla Musierowicz oczywisty, a rodzina Borejków mniej lub bardziej wprost utożsamiona została ze środowiskiem opozycyjnym, o tyle po 1989 roku sytuacja mocno się skomplikowała. W najnowszych tomach Jeżycjady zagrożenie czai się wszędzie: w feminizmie, popkulturze, imigracji, emigracji. A także w młodych ludziach ubranych na sportowo, których mija się na ulicy. Przy czym bohaterowie sagi patrzą na nich w sposób doskonale bezmyślny: nie zastanawiają się, czym może być powodowana uliczna agresja. Niezależnie od sytuacji Borejkowie pozostają szczelnie zamknięci w swoim kręgu i apolityczni: żadne ich decyzje, zachowania, postawy nie są polityczne, zupełnie, jakby kamienica przy Roosevelta 5 funkcjonowała w szklanej bańce, poza rzeczywistością i społeczeństwem.

I tutaj dotykamy sedna problemu. O ile bowiem Musierowicz odwołuje się w swoich książkach do etosu inteligenckiego, który następnie stawia bohaterom i czytelnikom jako podstawowy punkt odniesienia, o tyle wybiera konkretną jego koncepcję, a wybór ten niesie ze sobą znaczące konsekwencje. I może nie warto byłoby robić na temat Borejków spektaklu, gdyby nie fakt, że krytyczna lektura poznańskiej sagi pozwala rozprawić się z tym mitem dotyczącym polskiej inteligencji, który mocno komplikuje proces kształtowania współczesnego społeczeństwa w Polsce.

Jak wiemy, Polska nigdy nie doświadczyła rewolucji społecznej albo raczej, by przywołać koncepcję Andrzeja Ledera, doświadczyła rewolucji prześnionej, mimowolnej, dokonanej niejako obok świadomości polskiego społeczeństwa, narzuconej przez czynniki zewnętrzne – także te, o których najchętniej byśmy zapomnieli (wywłaszczanie ziemiaństwa na terenach dawnego zaboru rosyjskiego, proces modernizacyjny inicjowany przez państwo pruskie, Holocaust, system socjalistyczny).

Kiedy w XIX wieku na terenach dawnej Polski rozpoczął się powolny proces modernizacyjny przeobrażający społeczeństwo agrarne w przemysłowe, pojawiła się koncepcja inteligencji jako grupy społecznej. Stanowiła ona do pewnego stopnia odpowiednik tej klasy społecznej, którą w zachodnioeuropejskim społeczeństwie tworzyło mieszczaństwo. Jednak społeczna pozycja inteligencji, która powstawała wówczas we wschodniej Europie, daleka była od potęgi zachodnioeuropejskiego mieszczaństwa. Inteligencka posiadała zwykle wyłącznie wykształcenie i wyraźne poczucie tożsamości, odróżniające ją tak od panującego ziemiaństwa, jak i od chłopów, a oparte między innymi na poczuciu odpowiedzialności wobec klas mniej uprzywilejowanych. Jak wskazuje wieloletni badacz inteligencji, prof. Andrzej Walicki, była ona „produktem procesu modernizacji i od samego początku legitymizowała się misją teleologiczną w służbie postępu”. Definicja konstytutywna dla projektu inteligencji jako formacji społecznej powstała, nomen omen, w Poznaniu, pod piórem Karola Libelta: „Praca społeczna, oświatowa i gospodarcza, prowadzona w imię patriotyzmu, z myślą o emancypacji i uobywatelnieniu mas, pod przewodnictwem warstwy wykształconej, umiejącej wznieść się ponad partykularne interesy, pośredniczyć między nimi i skierowywać je ku dobru ogółu, stała się bowiem najszerzej akceptowaną tradycją polskiej inteligencji”.

Jednocześnie koncepcja inteligencji, nieuchronnie związana w polskim kontekście z dążeniami narodowościowymi, poddawana była w XIX i XX wieku rozmaitym przekształceniom. Przefiltrowana przez wspomnienia romantyzmu czy doświadczenia okresu Młodej Polski, uległa, posługując się pojęciami Stanisława Brzozowskiego, zdziecinnieniu, rozmemłaniu w nieudany projekt, za którego realizację odpowiedzialny jest ktoś inny. Jak wskazuje badaczka prac Brzozowskiego, Eliza Kącka, nastąpiła tutaj kluczowa dla losów polskiej inteligencji alienacja, rezygnacja z odpowiedzialności, tak, jakby historia Polski, ubrana dodatkowo w wątki mesjanistyczne, pochłaniała każdą kolejną próbę postawienia kroku na przód, dokonania postępu.

W Jeżycjadzie projektowanie, planowanie, marzenie ogranicza się do przeszłości; to przeszłość jest kluczowa, ponieważ jej wyidealizowany obraz jest podstawą tożsamości Borejków. Własna, idylliczna wersja historii (Kalamburka) staje się źródłem mitów, które hołubione są pieczołowicie przez powtarzane z pokolenia na pokolenie rytuały. Przez ucieczkę w resentyment saga Musierowicz w miarę powstawania kolejnych tomów odrealnia się coraz bardziej, zamyka w wyidealizowanym świecie, przez co autorka traci szansę na jakąkolwiek konfrontację z rzeczywistością. U niej nie ma starości, choroby, seksu, śmierci. Wszystko jest proste: czarno-białe, pozbawione niuansów, co oczywiście ułatwia i kategoryzuje sądy, a jednocześnie utrwala stereotypy, uniemożliwiając jakąkolwiek konfrontację z niejasnym, z innym, nowym, nieznanym. A przy tym obserwujemy w Jeżycjadzie proces dziecinnienia, rozmemłania, upupiania relacji: cała złożoność międzyludzkich kontaktów i emocji rozpuszczana jest uparcie w letniej herbacie, w idyllicznym obrazku, a wszystko, co niewygodne, zamiatane jest pod dywan lub wyrzucane (wraz z „niepasującymi” bohaterami) za okno. W gruncie rzeczy Jeżycjada niewiele różni się w tym wymiarze od naiwnych sitcomów czy komedii romantycznych, tak pozornie odległych od kuchni Borejków, gdzie na wyścigi cytuje się Senekę i Wergiliusza.

Być może tym, co najcenniejsze w Terenie badań…, jest właśnie realizacja strategii krytycznej inspirowanej Brzozowskim: tropienie tendencji do zdziecinnienia, pogrążania się w resentymentalnym idealizowaniu przeszłości, porzucania odpowiedzialności. Obok książek istotnych dla krytycznego myślenia o polskim społeczeństwie, takich, jak Fantomowe ciało króla Jana Sowy czy Prześniona rewolucja Andrzeja Ledera, jak powietrza potrzebujemy rozbrajania mitów polskiej kultury na gruncie teatru. W “Terenie badań…” Agnieszka Jakimiak i Weronika Szczawińska znalazły na to doskonały sposób, krusząc napuszony mit Musierowicz błyskotliwym żartem świetnego koncertu. Rozbrajanie spraw zupełnie serio w formie zgrabnych, celnych piosenek, bezlitośnie, ale z humorem odsłaniających zakłamanie polskiej klasy średniej to strategia wyjątkowa i bezcenna w polskim teatrze. Szczawińska nie musi w nieskończoność tarzać aktorów w polskich mitach, by zająć wobec nich wyraziste, krytyczne stanowisko. W przypadku “Terenu badań…” znajduje własną, rozbrajającą formę, przy okazji robiąc w balona poważnych kolegów artystów teatru krytycznego. Jak to dobrze, że mamy jeszcze w teatrze poczucie humoru.

TEREN BADAŃ: JEŻYCJADA

Premiera poznańska: 28 maja 2014

Premiera warszawska: 31 maja 2014

Koncepcja i reżyseria: Weronika Szczawińska

Tekst i dramaturgia: Agnieszka Jakimiak

Zespół: Natasza Aleksandrowitch, Romuald Krężel, Piotr Wawer jr, Krzysztof Kaliski

Muzyka: Krzysztof Kaliski

Asystentka reżyserki/produkcji: Katarzyna Koślacz

Kurator: Tomasz Plata

Tekst został opublikowany w książce „My mieszczanie” pod redakcją Tomasza Platy, wyd. Komuna Warszawa 2015

Reklamy

Autor: fraukeil

Marta Keil - kuratorka projektów teatralnych i tanecznych. Od 2012 wspólnie z Grzegorzem Reske jest kuratorką festiwalu Konfrontacje Teatralne w Lublinie (www.konfrontacje.pl). Inicjatorka i kuratorka East European Performing Arts Platform (www.eepap.culture.pl). Współpracowała jako kuratorka i dramaturżka m.in. z Aną Vujanović i Rabih Mroué. W latach 2014 i 2015 prowadziła dział Kuratorsko-Dramaturgiczny Teatru Polskiego w Bydgoszczy (www.teatrpolski.pl) oraz była kuratorką Festiwalu Prapremier w 2015 i współautorką jego nowej formuły (www.festiwalprapremier.pl). Jedna z inicjatorek i kuratorek projektu Identity.Move!(www.identitymove.eu). Pracowała m.in. w Instytucie Adama Mickiewicza i Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych. Redaktorka książki "Dance, Process, Artistic Research. Contemporary Dance in the Political, Economic and Social Context of <> of Europe", opublikowanej w roku 2015. Doktorantka w Instytucie Sztuki PAN.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s