fraukeil

Frie Leysen „Chwytając nieuchwytne albo o konieczności tego, co zbędne”

Dodaj komentarz

Frie Leysen

Chwytając nieuchwytne

albo o konieczności tego, co zbędne

I

Całe moje życie zawodowe było i jest ukierunkowane na artystów i ich pracę. Przywiązanie pozwala na krytyczne spojrzenie. W związku z tym, pozwoliłam sobie zadań kilka pytań i postawić kilka krytycznych tez na temat nawet nie tyle samych artystów, ile ich środowiska: struktur i organizacji, w których funkcjonują, oraz polityki kulturalnej i artystycznej.

To, co za chwilę powiem, może wydawać się zbyt jednoznaczne lub krzywdzące. Ale nie dość, że jestem słaba w dyplomacji, to w dodatku jestem za stara, by próbować się komukolwiek przypodobać.

Wiele organizacji wykonuje świetną pracę, ale dzisiaj chcę pokazać, gdzie nie działają – i wyrządzają krzywdę.

Dlaczego sztuka? Do czego potrzebujemy jej tak bardzo? Bo podczas gdy my biegamy z miejsca w miejsce, ciągle załatwiając jakieś sprawy, artyści nieruchomieją, by przyjrzeć się z bliska nam – i społeczeństwom, które zbudowaliśmy. Przypatrują się sposobom, w jakie się organizujemy; patrzą, badają, poddają przemyśleniom i krytykują. I proponują swoje spojrzenie na to, co jest i co mogłoby się wydarzyć.

(…)

II

Mój sposób pracy zawsze kształtowany był przez szacunek wobec artystów i świadomość tego, jak bardzo ich perspektywa potrzebna jest naszemu społeczeństwu:

(i) To artysta i jej/jego potrzeby są w centrum uwagi, a nie pojedyncza praca, która wzbudziła moje zainteresowanie. Mój sposób pracy jest wyznaczony przez artystów i właściwe im potrzeby. Co oznacza:

  1. elastyczny zespół, gotowy dostosować się do rytmu i potrzeb artystów
  2. wspieranie nowych projektów, jeśli to możliwe, przez ich produkcję lub koprodukcję
  3. pozostawianie artystom wyboru języka, jakim chcą się posługiwać: czy to będzie film, wystawa, instalacja, muzyka, teatr…

Jak dobrze wiemy, w sztuce współczesnej dotychczasowe podziały na dziedziny i gatunki straciły sens. W związku z tym należy unieważnić dzielące je granice.

(ii) Należy jeździć po świecie i oglądać artystów w ich własnym kontekście. Nie rób programu zza biurka (oczywiście możesz, ale nie będzie szczególnie interesujący). To wymaga czasu i pieniędzy, co z kolei zmusza do pytania o priorytety (za honoraria jednej produkcji Boba Wilsona mogłabyś podróżować przez kilka lat). Taki model pracy zabiera dużo czasu – chociaż zdarzają się też nagłe olśnienia. Zwykle jednak, zanim zdecyduję się pracować z danym artystą, muszę zobaczyć więcej niż jedną jego pracę, przeprowadzić wiele rozmów – by dostrzec jej/jego punkt widzenia, by zobaczyć całość jego politycznego, społecznego i artystycznego stanowiska i by zrozumieć co jej/jego praca oznacza w lokalnym środowisku. Przy czym osobowość artysty jest dla mnie zawsze ważniejsza od jego pojedynczej pracy.

Następnie pojawia się pytanie: czy dany spektakl przetrwa w innym kontekście? Nie każdą pracę można dowolnie przemieszczać.

(iii) Jestem przekonana, że warto wybrać się z artystą w dłuższą wyprawę. Zwykle najpierw śledzę jej/jego prace przez jakiś czas, proponuję pokazanie już istniejącego spektaklu, który widziałam, traktując go jako wprowadzenie dla publiczności. Jednocześnie w tym samym momencie wchodzimy jako producenci lub koproducenci w nowy projekt, zapewniając, jeśli to konieczne, wsparcie w każdym obszarze: w dramaturgii, w poszukiwaniu partnerów, współpracowników, wsparcia technicznego i znalezienia odpowiedniej przestrzeni do prezentacji spektaklu. W ten sposób podejmuję ryzyko, niezbędne przy powstawaniu nowych produkcji i decyduję się pokazać nowy spektakl w kolejnym roku. Dzięki temu publiczność ma szanse obserwować, w jakim kierunku dany artysta podąża…

(iv) Rozpoznaliśmy wielkich artystów współczesności. Znane nazwiska i gwiazdy pojawiają się wszędzie. Sukces gwarantowany, bilety wyprzedane, ryzyko zredukowane niemal do zera. Ale pytanie brzmi: kim są następni? Naszym obowiązkiem jako dyrektorów teatrów i festiwali, jest stwarzanie młodym i początkującym twórcom warunków do rozwoju.

Ale z rozwagą: festiwale i teatry często okazują się śmiertelnym zagrożeniem – poszukują tego, co najnowsze, najgorętsze, stwarzają nowe mody i trendy. Wystrzeliwują artystów w górę jak rakiety, zamiast dać im czas do rozwoju. I zwykle stają obok, grzejąc się w ich sławie, kiedy są u szczytu, porzucając natychmiast, gdy pójdzie im gorzej.

(v) Publiczność: podstawowi partnerzy artystów.

Artyści i publiczność są dla siebie nawzajem sparing partnerami. Nie mogą bez siebie funkcjonować: artysta musi podzielić się swoimi pomysłami z publicznością, a widzowie szukają inspiracji i nowego spojrzenia na rzeczywistość.

Dla mnie to ciągle rodzaj niebywałej tajemnicy. Kiedy wchodzę do teatru i patrzę na tych wszystkich ludzi, którzy przyszli obejrzeć spektakl, zastanawiam się, co ich tu sprowadziło? Czego szukają? Dlaczego nie zostali w domu, na wygodnej kanapie, z kieliszkiem dobrego wina przy telewizji? Włożyli tyle starań, by się tu znaleźć: finansowych – zakupili bilety, organizacyjnych: musieli wrócić wcześniej z pracy, odebrać nianię, sprawdzić, że zostawiają dzieciom dość coli i czipsów, ubrać się i przybiec tutaj. A co najważniejsze, zdecydować, że spędzą następne dwie godziny słuchając artystów i na nich patrzeć. Przez cały ten czas oddają własną przestrzeń emocjonalną i intelektualną danemu artyście – no, to nie jest byle co.

Mam wielki szacunek dla publiczności i uważam, że zazwyczaj jej nie doceniamy. Sądzimy, że po trudnym dniu w pracy potrzebują czegoś rozrywkowego, lekkiego. Błąd. To nie tak, że skoro jestem zmęczona, mój umysł już nie działa. Często słyszę od organizatorów: „tak, to fajne, ale nie dla mojej publiczności”. Ale kto jest tą publicznością? Monolityczny twór ludzki? I kim my jesteśmy, by stwierdzać, co chcieliby obejrzeć? Niedocenianie widzów jest obrażaniem ich. Stawianie wymagań jest oznaką szacunku.

Często myślę o naszej roli programerów jak o łączniku czy myślniku w zdaniu; znaku pomiędzy dwoma słowami. Niewielkim znaku, który łączy artystów i zaciekawioną, wymagającą publiczność. Mały, lecz kluczowy znak, bez którego artyści i ich widzowie nie mogliby się spotkać.

III

Jaki jest dzisiaj status sztuki?

W czasach prawicowego ekstremizmu, nacjonalizmu, rasizmu i braku tolerancji.

W czasach, w których w pełni świadomie pozwalamy ludziom poszukującym lepszego życia tonąć w oceanie.

W społeczeństwach zorientowanych przede wszystkim na konsumpcję.

W czasach, w których nie radzimy sobie z postkolonialną przeszłością i rosnącymi tendencjami niepodległościowymi.

W czasach, w których każdy musi być zwycięzcą.

W czasach zmierzchu zachodniej hegemonii.

W czasach, kiedy obalamy granice i jeszcze szybciej stawiamy nowe.

W czasach, w których politycy uważają budzenie lęku za najbardziej skuteczne narzędzie kontroli. W ciągłym stanie wyjątkowym.

W czasach, kiedy „oni” wiedzą wszystko o każdym.

W czasach kształtowanych przez menadżerów i księgowych.

Itd. itd. itd.

III

Gdzie w tym wszystkim jest sztuka?

(i) W Europie obserwuję zanikającą różnicę między sztuką, kulturą i rozrywką. Mam wrażenie, zwłaszcza po dotychczasowych spotkaniach tutaj, że Australię dotyka to samo. Ale wszystkie te trzy dziedziny są zupełnie różne: mają różne misje, potrzeby i struktury.

(ii) Stworzyliśmy teatry i centra sztuki oraz festiwale by w najlepszych możliwych warunkach produkować prace artystów i pokazywać je publiczności. Ale z biegiem lat większość z tych organizacji skostniało i doznało sklerozy. Stały się dinozaurami. Pomyślane jako miejsca wspierające artystów, są świetnie zorganizowane (czasem za bardzo), przez co straciły elastyczność: konieczną, by móc odpowiedzieć na poszczególne potrzeby twórców. W tej chwili to artyści muszą dostosowywać się do zasad i polityki rządzącej domami produkcyjnymi, a nie na odwrót. Pilnie musimy na nowo przemyśleć rolę teatrów i festiwali jako narzędzi wspierających artystów. Do tego potrzebujemy bardziej elastycznych struktur, centrów produkcyjnych, które mogą pracować zgodnie z potrzebami twórców. I podczas gdy społeczeństwo obywatelskie na każdym poziomie szuka nowych sposobów organizowania się, radzenia sobie z mechanizmami przejścia, konsumpcji, produkcji, zmian klimatycznych, upadającego systemu kapitalistycznego, braku stabilności i zastanawia się, jak wypracować nowe modele, sztuka pozostaje daleko w tyle. Najwyraźniej brak nam odwagi, by na nowo wymyślić struktury i systemy pracy. Wprawdzie można zauważyć jakieś zmiany, ale zwykle są to zjawiska marginalne, dotyczące pojedynczych artystów. Wciąż brakuje ich w dużych, bardziej stabilnych strukturach. Dlaczego nie poszukamy sojuszu ze społeczeństwem obywatelskim i nie popracujemy wspólnie? I czy nauka nie byłaby sensownym partnerem?

(iii) Stworzyliśmy kulturę „podobania się”, która teraz nas zawłaszcza.

Chcemy podobać się każdemu: publiczności, grantodawcom, sponsorom, prasie, kolegom… Totalna pomyłka!

Sztuka nie może nikomu dogadzać. Przeciwnie.

Sztuka powinna pokazywać bolesne miejsca w społeczeństwie. Pilnie potrzebujemy odwagi, by przywrócić jej rolę tego, kto przeszkadza, wytrąca z równowagi i komfortu.

(iv) W kulturze podobania się godzimy się przyjmować na siebie zadania i misje, które nie są nasze. Świat polityki zrzuca nam na barki problemy, z którymi sam sobie nie radzi. Rasizm, społeczna dyskryminacja, upadający system edukacji, nietolerancja…

Oczywiście sztuka musi się tymi sprawami zająć, ale nigdy nie będziemy w stanie podać gotowych rozwiązań. I nie musimy.

Musimy za to mieć odwagę, by odmówić, kiedy narzuca nam się takie zadania.

(v) W kulturze podobania się dostosowujemy się do tego, kto akurat z nami rozmawia. Odpowiadamy w różnych językach, z różnych, przeciwstawnych porządków. Znowu błąd. Z politykami rozmawiamy ich językiem, z grantodawcami i sponsorami porozumiewamy się za pomocą pojęć finansowych, zawsze wspominając o wielkiej widowni. Z publicznością nawiązujemy kontakt stosując pojęcia z pogranicza przemysłu rozrywkowego, w rozmowie z prasą sięgamy do argumentów o wyjątkowości i doskonałej jakości. A wśród kolegów – no cóż, utwierdzamy się nawzajem w swoich przekonaniach.

Natychmiast musimy odnaleźć z powrotem własny język i własne pojęcia.

Bo wszystko, co najcenniejsze, jest bezbronne.

Ilość widzów jest ważna, dobre zarządzanie kluczowe, skuteczny marketing i komunikacja są oczywiście potrzebne, nie wspominając o dobrym zarządzaniu finansowym.

Ale argumenty, które rzeczywiście bronią sztuki powstają nie gdzie indziej, jak w głowach i sercach ludzi, którzy uczestniczą w spektaklu. I tego nie da się ani zmierzyć ani dowieść.

Sztuka wymyka się z rąk.

(vi) Konsumeryzm zaraził też sztukę.

Bilet do teatru musi gwarantować najwyższa jakość. Więc, by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa, pokazujemy gwiazdy: artystów rozpoznanych i uznanych, gwarantujących wysoki poziom.

A co z kolejnym pokoleniem? Co z nieznanymi artystami pracującymi daleko stąd? Co z produkcjami, które są ważne i aktualne, ale zarazem ryzykowne?

Jak możemy zaprosić publiczność do partnerskiej wyprawy w nieznane, zamiast traktować ją jak konsumenta?

Jak rozmawiać z publicznością o tym, że teatr jest formą żywej sztuki, że co wieczór powstaje od nowa? I jest bardzo kruchy? Że nawet najwięksi artyści mają prawo zrobić gorszy spektakl?

Powinniśmy przywrócić wartość ryzyku, przygodzie, przemijalności teatru, wyjątkowości doświadczenia, tymczasowości wspólnoty aktorów i publiczności, na nowo powstającej każdego wieczoru.

(vii) Umiędzynarodowienie

Kontekst międzynarodowy jest oczywisty i niezbędny. Nie będę tego wątku szczególnie rozwijać, dorzucę tylko kilka myśli:

  • Nie rozmawiamy tutaj o egzotyce czy folklorze. Chodzi o artystów z całego świata, którzy swoimi pomysłami mogą zmienić nasze spojrzenie na rzeczywistość.
  • Międzynarodowy oznacza również lokalny. Tylko to, co lokalne, może stać się uniwersalne.
  • Międzynarodowy oznacza więcej niż zachodni. Międzynarodowy oznacza Azję, Amerykę Łacińską, Afrykę…
  • I jeszcze jedno: zdałam sobie sprawę, że pokazywanie sztuki niezachodniej często ujawnia nasze perwersyjne zamiłowanie do nędzy, wojny, głodu, przemocy, choroby, wykorzystania. Uwielbiamy je – przynajmniej gdy są wystarczająco daleko.
  • I jeszcze: zachód nie jest już centrum świata. Hegemonia zachodu jest skończona. Całe szczęście. Trudno mi teraz dostrzec jedno nowe centrum – mam nadzieję na świat, który będzie miał ich wiele.

(viii) W ostatnich dekadach straciliśmy coś niezwykle cennego: intuicję. Często widzowie wychodzą ze spektakli mówiąc „nie rozumiem”. Jakim cudem zabrnęliśmy tak daleko?

Oczywiście, sztuka, teatr, zwracają się do naszego intelektu – ale nie tylko. Odbieramy sztukę także przez serce, trzewia: intuicyjnie! To kolejny sposób rozumienia, któremu w ostatnich dekadach odebrano sens i wartość.

(…)

przeł. Marta Keil

Frie Leysen, Chwytając nieuchwytne albo o konieczności tego, co zbędne, Drama Theatre, Sydney Opera House, piątek 23 stycznia 2015

 

mkidn_01_cmyk.jpg Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Reklamy

Autor: fraukeil

Marta Keil - kuratorka projektów teatralnych i tanecznych. Od 2012 wspólnie z Grzegorzem Reske jest kuratorką festiwalu Konfrontacje Teatralne w Lublinie (www.konfrontacje.pl). Inicjatorka i kuratorka East European Performing Arts Platform (www.eepap.culture.pl). Współpracowała jako kuratorka i dramaturżka m.in. z Aną Vujanović i Rabih Mroué. W latach 2014 i 2015 prowadziła dział Kuratorsko-Dramaturgiczny Teatru Polskiego w Bydgoszczy (www.teatrpolski.pl) oraz była kuratorką Festiwalu Prapremier w 2015 i współautorką jego nowej formuły (www.festiwalprapremier.pl). Jedna z inicjatorek i kuratorek projektu Identity.Move!(www.identitymove.eu). Pracowała m.in. w Instytucie Adama Mickiewicza i Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych. Redaktorka książki "Dance, Process, Artistic Research. Contemporary Dance in the Political, Economic and Social Context of <> of Europe", opublikowanej w roku 2015. Doktorantka w Instytucie Sztuki PAN.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s